„Jasne, że (nie) województwo częstochowskie”, chciałoby się sparafrazować nadmiernie używane ostatnio hasło, na grzędzie którego niektórzy lokalni politycy znieśli polityczne złote jaja. Ileż to było zapowiedzi, ileż ziaren nadziei zasianych w umysłach głodnych administracyjnej nobilitacji częstochowian. Ile zapewnień płynących rzekomo od samego prezesa Kaczyńskiego. Jeżeli doniesienia Wyborczej się potwierdzą (odsyłam do źródła), projekt „województwo częstochowskie – reaktywacja” możemy uznać za nieaktualny.

Obiecanki cacanki, a częstochowianom nie do śmiechu

Żeby było jasne: w przeciwieństwie do niektórych „populityków”, ani przez moment nie traktowałem ewentualnego przywrócenia województwa częstochowskiego jako cudownego remedium na wszystkie bolączki miasta. To zbyt duże uproszczenie. Ale populizm właśnie na tym polega. Na sprowadzaniu złożonych równań do łopatologicznego 2+2 i publicznym chełpieniu się „czwórką” jako wynikiem sumowania.

Województwo częstochowskie - wygląda na to, że i prezes złamał dane słowo

Screen ze strony posła Giżyńskiego

Po co zatem uczepiłem się tematu jak rzep psiego ogona? Po to przede wszystkim, aby przypomnieć niektórym politykom o ciążących nań społecznych zobowiązaniach. Tak, tak, mam tu na myśli wszystkich tych, którzy podczas zeszłorocznej kampanii do wyborów parlamentarnych z patosem w głosie odmieniali „województwo częstochowskie” przez wszystkie przypadki; którzy nie żałowali miejsca na ulotkach i plakatach wyborczych, aby owo województwo jak najmocniej wyeksponować.

Województwo częstochowskie, czyli kredyt, którego nikt nie spłaci

Obietnica przywrócenia województwa częstochowskiego była poważnym kredytem zaciągniętym u częstochowian. I z końcem roku (poseł Giżyński przekonywał, że do końca roku zostaną podjęte konkretne działania) należałoby uiścić pierwszą ratę tego kredytu. Jednakże sądząc po słowach wiceministra rozwoju Jerzego Kwiecińskiego, cytowanych przez Gazetę Wyborczą, w najbliższych latach mieszkańcy Częstochowy nie doczekają się ani pierwszej raty, ani żadnej kolejnej.


województwo częstochowskie reaktywacja

Źródło: czestochowa.wyborcza.pl


Nie byłbym sobą, gdybym nie napisał bezpośrednio do Pana posła Giżyńskiego z prośbą o ustosunkowanie się do cytowanego wyżej artykułu. Niestety nie doczekałem się odpowiedzi. Mało tego, po kilku minutach mój post został usunięty. Oczywiście spodziewałem się takiego obrotu spraw, dlatego zaraz po opublikowaniu wpisu wykonałem zrzut ekranu:

województwo częstochowskie reaktywacja

Pan Poseł niestety nie chciał odnieść się ani do mojego postu, ani do tekstu na GW.


Nie wiem, być może mój post naruszał netykietę na tyle, że nie warto było zawracać sobie nim głowy. Tak czy inaczej, wkrótce pewnie znów poproszę posła Giżyńskiego o zabranie głosu w tej sprawie. W końcu to w osobie Pana posła upatruje się – cytując znów Wyborczą – „orędownika powołania województwa ze stolicą w Częstochowie”.

Roman Sidło

PS. Nigdy nie ukrywałem swoich politycznych antypatii (sympatii wciąż nie mam). Niemniej wierzcie mi lub nie – w podobnym tonie zareagowałbym, gdyby chodziło o polityków PO, SLD, PSL, Razem czy innych Kukizów tudzież Nowoczesnych. Dla mnie bowiem wszystkie te partie łączy to, że nie ufam im zaledwie w ciut mniejszym stopniu niż klubowi Prawa i Sprawiedliwości.

A jednak jest! Mamy województwo częstochowskie… na frontowej elewacji ratusza.