Czas zaiwania niczym ryneczkowcy na promocję torebek w Lidlu. Ani się obejrzeliśmy, a jesteśmy kolejny tydzień bliżej grobowej deski. Co przyniosło nam minione siedem dni? Cóż, prościej chyba będzie powiedzieć, czego nie przyniosło (województwa częstochowskiego, hehehe). Nie przeciągam już dłużej, zapraszam na trzecią odsłonę cyklu „Wieść częstochowska niesie”.

Jasna góra w sam raz na samogwałt

Felieton o Częstochowie

Źródło: wczestochowie.pl

Płeć – ✓

Wiek – ✓

Skłonności – ✓

+ mieszkanie i miejsce pracy rzut kamieniem od Jasnej Góry, a zatem… Mamo, Tato, jestem sławny!

A tak na serio – wcale mnie nie oburza czynność, jakiej ten jegomość się oddawał, lecz motyw. No bo co go mogło podniecić w podjasnogórskim parku? Przechodzący nieopodal paulini? Fakt, że nie ma lepszej miejscówki w Częstochowie do łapania Pokemonów? A może po prostu to jakieś echo niedawnej modlitwy pokutnej. Taka sugestia, że skoro byli już pijacy, aborcjoniści i zawistnicy, to może czas teraz na onanistów?

Chcesz wiedzieć, z czego naśmiewałem się w poprzednim felietonie o Częstochowie? Sprawdź koniecznie drugą odsłonę cyklu „wieść częstochowska niesie”.


Częstochowa przeciw ustawie antyaborcyjnej

Felieton o Częstochowie

Źródło: wczestochowie.pl

Wiecie, strasznie mnie oburzył ten projekt Ordo Iuris dotyczący całkowitego zakazu aborcji. Wkurzało mnie, kiedy głos w tej sprawie zabierał czołowi polscy waginoznawcy, czyli kler; żenowały pseudonaukowe teorie na siłę opierane na fundamencie religii. Bawiły i przerażały zarazem tweety pana Terlikowskiego… ale wiecie co? W ostatnim czasie z niesmakiem spoglądam na przeciwną skrajność.

I czuję, jak mnie krew zalewa.

Spoglądam na hasła typu: „nie każdy plemnik musi mieć imię” albo inne sentencje pokroju „rząd taki gibki, że wchodzi nam w cipki”. Nie w tym rzecz, że oburzają mnie „cipki”, „chuje”, „kurwy” i inne podgatunki homo sapiens. Chodzi o to, że całą dyskusję na temat aborcji sprowadzamy do ordynarnej pyskówki, w której ścierają się dwie skrajności, obie tak samo głupie. Taki stan rzeczy coraz bardziej oddala perspektywę merytorycznego, kulturalnego dialogu, a tylko taki może wnieść do całego tego dyskursu cokolwiek pożytecznego.


Ciąg dalszy gadaniny o województwie częstochowskim

Teraz ciekawy materiał z Telewizji Orion. Województwa częstochowskiego nie ma, bo „pretensji o województwo częstochowskie jest za mało”. Panie Pośle, mogę obiecać, że z mojej strony pretensji nie braknie! Jeśli pretensje będą kluczowe w przywróceniu województwa częstochowskiego, to już wkrótce będę czołowym bojownikiem w tej walce. A w ogóle media są złe, prezydent Matyjaszczyk jest zły, oczywiście złe jest PO. Wydawać się może, że wszystko jest złe. Rzecz jasna wszystko, co nie jest PiS-em. PiS jest dobry. Wspaniały. Ludzie to widzą. Chwalą. Rosną słupki w sondażach. Misiewicz taki pracowity i zdolny. 500+ głównym motorem napędowym gospodarki. Echh, ta kurtyzana polityka…

PS. brawa dla redaktora Kułakowskiego.

PPS. Jakże wymowne jest to, jak poseł Giżyński mówi o tym, że wola polityczna Kaczyńskiego w kwestii powstania województwa częstochowskiego jest „w gruncie rzeczy rozstrzygająca”.


Felieton o Częstochowie

Źródło: czestochowa.wyborcza.pl

Na sam koniec informacja bardzo miła.

Cytując za Wyborczą, laureatami nagrody są „osoby upowszechniające kulturę i naukę, które w swojej pracy i twórczości nawiązują do idei Karola Miarki, wnosząc do kultury regionalnej i narodowej humanistyczne wartości (cały tekst: tutaj)”.

Dlaczego przywołuję akurat tę informację? Cóż, Panią Doktor Wróbel miałem przyjemność poznać jako student. Tak się złożyło, że uczestniczyłem w prowadzonych przez Nią zajęciach niemal w każdym semestrze mojego studiowania. Pani Doktor zapadła w pozytywnych obszarach mojej pamięci, ponieważ śmiała się z moich żartów (mimo że ideologicznie w większości spraw się mijaliśmy), co najistotniejsze jednak – zawsze (ale to zawsze) dostrzegała w studencie człowieka zaplątanego w sieć własnych problemów, na które każdorazowo odpowiadała wyrozumiałością i wsparciem.

Dlatego cieszy mnie, że mogę oglądać akurat jej nazwisko w gronie laureatów konkursu im. Miarki.


Roman Sidło