W trailerze „Interpretacji alternatywnych” poleciłem Wam, abyście wypatrywali pierwszego odcinka cyklu w tym tygodniu… i oto jest (dźwięki zachwytu)! Na pierwszy ogień idzie kawałek, którym nie tak dawno katowały nas bodaj wszystkie większe rozgłośnie w tym kraju. Wtedy zastanawiałem się: na miłość boską, o czym ta kobiecina śpiewa? Trzeba to sprawdzić. Przystąpiłem więc do mozolnych, drobiazgowych studiów nad tekstem i udało się – przed Wami interpretacja alternatywna kawałka Sarsy Markiewicz „Naucz mnie”.

Jeżeli ktokolwiek kiedyś podjął się próby zinterpretowania tegoż mistrzowsko napisanego tekstu, zapewne odebrał go w kategoriach kolejnego pokrętnego tekstu o miłości. Nic bardziej mylnego, jakby to stwierdził Radosław Kotarski. Otóż w niniejszym wpisie spróbuję udowodnić Wam, że „Naucz mnie” to kawałek opowiadający o cierpieniu.

Cierpieniu związanemu z niemożnością ulżenia jelitom.

Już pierwszy wers tekstu dobitnie o tym świadczy:

Jutro znowu gonić, biec, latać ponad!

Ile sił mam, krzyczę: to ja!

Kluczowym dla całego utworu jest wers drugi, w którym doszło do ciekawego zabiegu. Mianowicie aby nie zniekształcić rytmiki tekstu, konieczne było zredukowanie wiersza o jedną sylabę. Pierwotnie zapis wyglądał następująco: „Ile sił mam, krzyczę: toi toia”. Czym jest toi toi, tego chyba nie muszę nikomu wyjaśniać, w każdym razie sytuacja wygląda następująco: podmiot liryczny znalazł się w tej mało komfortowej sytuacji, którą większość z nas zna z autopsji, kiedy to Krecik zaczyna już wołać „ahoj!”, a w pobliżu nie ma żadnej toalety. Stąd nasz PeeL „goni, biegnie, lata ponad”, co stanowi nader ekspresyjny wyraz frustracji wynikającej z niemożności znalezienia miejsca, w którym z czystym sumieniem można oddać się tzw. „opcji numer dwa”.

Kiedy miga świat w twoich oczach, 

Ktokolwiek znalazł się kiedyś w podobnym położeniu, zapewne rozumie ten wers bez konieczności dodatkowych wyjaśnień.sarsa naucz mnie tekst

Wyraz rozpaczy, frustracji, cierpienia

Na ciele rozmażę z mych łez tatuaże,

Z kolei ten wers symbolizuje emocjonalną przemianę podmiotu lirycznego, który od dzikiej frustracji przechodzi do rozpaczy, wyrażanej łzami rozmywanymi po ciele. Pomimo „gonienia, biegania, latania ponad”, wciąż nie udaje się odszukać upragnionego wucetowego edenu (co można odbierać jako sugestię, jakoby miejscem akcji była Częstochowa, bo tutaj człek prędzej doświadczy cudownego ozdrowienia, niż zdoła znaleźć publiczną toaletę. Wszak, jak wiadomo, Częstochowa to dobre miasto).

Dwa metry ma strach, nie wolno się bać.

sarsa naucz mnie tekst

Po etapie cierpienia, podmiot liryczny wkracza w fazę akceptacji. Owszem, zwraca uwagę na to, jak wielki targa nim strach przed kleksem na portkach (być może infografika po prawej choć częściowo zobrazuje Wam, czym może być strach mierzący bite 2 metry). Jednocześnie jednak pada tutaj ważne stwierdzenie, prawie że postanowienie. „Nie wolno się bać” – trzeba walczyć, niezależnie od sytuacji i wbrew wszelkim przeciwnościom losu.

A szyfry, pułapki w słowach zostawię,
pokonać chcesz nas – nie zostanę.

To już mamy zapowiedź buntu. „Szyfry, pułapki w słowach” są nawiązaniem do całego utworu. „Szyfry” i „pułapki” – należy to podkreślić – które niżej podpisanemu udało się kolejno: odszyfrować i ominąć. Efektem jest właśnie ta interpretacja, którą właśnie czytacie.

I męczy mnie ciągle, myśl, że już nie zdążę.
Oddalasz się znów z każdym słowem.

sarsa naucz mnie tekstTrudno dziwić się podmiotowi lirycznemu, że w tak ciężkich momentach „męczą go myśli, że nie zdąży”. Zafajdane gacie to przecież nie tylko fizyczny dyskomfort. To również dożywotnia plama na honorze i żaden persil, ani wizir nie jest w stanie jej zmyć (nawet jeśli Zygmunt Hajzer ze srebrnego ekranu próbuje dowieść, że jest inaczej).

Nie taka Sarsa straszna…

Aby możliwie jak najlepiej zrozumieć przekaz zawarty w niniejszym tekście, należy dysponować olbrzymimi pokładami empatii oraz osobliwym, ekhm, doświadczeniem. Mimo wszystko liczę na to, że moja interpretacja rozjaśniła nieco mroki panujące w Waszych głowach w związku z tym utworem.  Oczywiście zachęcam do zakupienia krążka Sarsy Markiewicz, na którym znajduje się ta piękna, liryczna kompozycja. Płytę możecie znaleźć na przykład tutaj.

Jeżeli macie swoje ścieżki interpretacyjne „Naucz mnie”…

…koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach!

A już wkrótce interpretacja alternatywna piosenki o kupie Gracjana Roztockiego!

Roman Sidło