Zabawne, że to co miało być pojedynczym eksperymentem, przyjęło się na tyle dobrze, że stało się regularną praktyką. Ci, którzy polubili mój blog na Facebooku, mieli okazje obserwować moje pierwsze kroki w okiełznywaniu tabletu graficznego. Efektem moich nieudolnych prób był komiks polityczny, który widzicie powyżej. Potem był drugi, trzeci i kolejne komiksy. Prawdę mówiąc, trochę się tego nazbierało w zeszłym miesiącu.

Komiksy polityczne narodziły się z przypadku

Jeśli zapytacie mnie, co wygenerowało największy ruch na fanpage’u w ubiegłym miesiącu, odpowiem bez wahania: komiksy. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, z drugiej – niepokoi, bo zastanawiam się, jakby to wszystko wyglądało bez nich. Tak czy inaczej, komiksy polityczne i lokalne stały się nieodłączną częścią bloga i wygląda na to, że w najbliższej przyszłości nic się w tej sprawie nie zmieni. Tym bardziej, że sam złapałem bakcyla i tworzenie komiksów sprawia mi masę satysfakcji. A pomysłów w głowie wciąż nie brakuje.

Komiksy polityczne

Powiało nihilizmem…

Facebook mnie nie lubi

Od chwili zespolenia bloga z fanpage’m na Facebooku nie udało mi się wypromować żadnego posta. Żadnego. Argumenty były nieziemskie, zwłaszcza ten, który przeczytałem w związku z postem konkursowym. Otóż wyobraźcie sobie, że grafika, którą wykonałem na koszulki, według Facebooka zawierała wulgaryzmy. Zagadka dla Was, spróbujcie je odnaleźć w następujących hasłach: a) „jestem wegetarianinem”, b) „studiuję prawo”, c) „trenuję crossfit, d) „czytam Romansidlo.pl”. Mnie się nie udało. Mimo kilkudziesięciu odwołań, żadnego postu ani komiksu nie udało mi się użyć w charakterze reklamy.

Październikowe komiksy polityczne dotyczyły niemal wyłącznie spraw lokalnych

Październikowe komiksy polityczne dotyczyły niemal wyłącznie spraw lokalnych.

To nie tak miało być

Zupełnie nie tak. Moim zamiarem było przyciąganie ludzi słowem pisanym. Tymczasem okazuje się, że zdecydowana większość odwiedzających fanpage ogranicza się do oglądania i lajkowania komiksów politycznych. Jako twórca tekstów poniosłem zatem swoistą porażkę. Jednocześnie odkryłem dla siebie nowy sposób przekazywania treści. I sam jestem ciekaw, jak to się dalej potoczy.

Zobacz komiks sylwestrowo-noworoczny autorstwa Romana Sidły!

Komiksy polityczne

I tylko narzeczona średnio zadowolona

Bo tablet pierwotnie miał być prezentem dla niej. To ona w tym związku jest plastycznie uzdolniona, ja nawet nie odróżniam większości kolorów (serio, według ostatnich badań okulistycznych jestem częściowym daltonistą). W praktyce wyszło tak, że ona broni się przed tym rękami i nogami, a ja z kolei już nie wyobrażam sobie życia bez tabletu. No i wygląda na to, że portfel ucierpi podwójnie, bo teraz wypada rozejrzeć się za nowym prezentem…

komiksy polityczne

PS. Nie zapomnij obejrzeć komiksu politycznego o przygodach Kubusia Sarmatka i złego Szyszkodnika!
Roman Sidło