Drogi Pamiętniczku [#6]: Siostry Godlewskie, czyli słówko o tym, jak cycki stały się substytutem talentu

Drogi Pamiętniczku [#6]: Siostry Godlewskie, czyli słówko o tym, jak cycki stały się substytutem talentu

Drogi Pamiętniczku, kreślę do ciebie te kilka słów, będąc złym na siebie, że to robię. Ale nie mogę przejść obojętnie obok osobliwego tworu fauny, jakim niewątpliwie są siostry Godlewskie. Wiem, dzięki takim jak ja ich nazwisko przenoszone jest z ust do ust, a cała ta żenująca saga jeszcze bardziej się przeciąga. Dlaczego zatem podejmuję ten temat? Pewnie dlatego, że niewiele jest zjawisk, które drażnią mnie równie mocno, co desperackie poszukiwanie atencji. Czyli coś, co te wielkouste stworzenia uskuteczniają od dobrych kilku miesięcy. (więcej…)

Drogi Pamiętniczku [#4]: kiedyś było lepiej

Drogi Pamiętniczku [#4]: kiedyś było lepiej

Drogi Pamiętniczku, ostatnimi czasy upodobałem sobie obserwowanie charakterystycznych wzorców zachowań wśród użytkowników social media. Od razu nadmienię, że nie tykam się zachowań o zabarwieniu nacjonalistycznym (od analiz zachowań zwierząt mam takie kanały jak National Geographic i Animal Planet). Tak czy siak, tym razem wziąłem na tapetę ludzi, którzy lubują się w narzekaniu, jakie to mamy chujowe czasy i jak kiedyś było sielankowo. I wiesz co, drogi Pamiętniczku? Całkowicie się z nimi zgadzam. Żeby nie być gołosłownym, wyjaśnię Ci dlaczego kiedyś było lepiej. (więcej…)

Drogi Pamiętniczku [#3]: co leci w telewizji? Łajno!

Drogi Pamiętniczku [#3]: co leci w telewizji? Łajno!

Drogi Pamiętniczku, w miniony weekend dotarło do mnie, że medium zwane telewizją jest dziś dla mnie bytem bardziej obcym niźli wagina dla Roberta Biedronia (z całym szacunkiem). W ogóle mam ostatnio jakąś fatalną telewizyjną passę. Najpierw przymusowe oglądanie Krajowych Eliminacji do Konkursu Eurowizji, a teraz wielogodzinny TV-seans podczas wizyty u rodziców. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie słyszał swojsko brzmiącego hasła: „weź no pilota, synek/córunia, i sprawdź, proszę ja ciebie, co leci w telewizji”. „Gówno leci” – mógłbym odpowiedzieć dzisiaj. I tak się szczęśliwie składa, że właśnie mam zamiar to zrobić. (więcej…)

Drogi Pamiętniczku [#2]: gdyby Eurowizja była karaluchem, to bym ją rozdeptał

Drogi Pamiętniczku [#2]: gdyby Eurowizja była karaluchem, to bym ją rozdeptał

Drogi Pamiętniczku, w minioną sobotę doświadczyłem nieludzkich wręcz tortur, z gatunku tych, co to nie życzy się nawet największemu wrogowi. Otóż – wyznaję to ze wstydem – zmuszony zostałem do oglądania Krajowych Eliminacji do Konkursu Piosenki Eurowizji. Rzecz działa się na familijnej posiadówce i pech chciał, że to mnie akurat wytypowano do pełnienia funkcji kierowcy. Tym samym nie mogłem nawet uśmierzyć gorzałką bólu krwawiących oczu i uszu. Bo Eurowizja to zło. Zło w najczystszej postaci. (więcej…)

Drogi Pamiętniczku [#1]: smog w Częstochowie, nie mam czym oddychać

Drogi Pamiętniczku [#1]: smog w Częstochowie, nie mam czym oddychać

Drogi Pamiętniczku! Częstochowski smog wlał się we mnie przez nozdrza i rozpuścił resztki mózgu. Stąd pewnie decyzja o tym, by zacząć Cię pisać. Wiem, że to głupie i mało pożyteczne. W końcu jednak jestem tym bezrobotnym i muszę zorganizować sobie czas tak, by do reszty nie zwariować. Poza tym, czy potomni wybaczyliby mi, gdybym ot tak pozwolił swym luźnym przemyśleniom na dewastację? Toteż podzielę się nimi. Wszak w tych głupich czasach każdy może zbudować sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu, czyż nie?

Gdzie szukać powietrza? Smog w Częstochowie aż dusi

Nie dość, że smog, to jeszcze zapalenie oskrzeli. Nie czuję się zbyt dobrze, drogi Pamiętniczku. Jestem trochę jak ten konwój wiozący premier Beatę Szydło. Wiem, że pierdolnę, ale jeszcze nie wiem, o które drzewo.

Tak bardzo brakuje mi powietrza.

Nawet kolejne wypalane Marlborasy nie poprawiają mi humoru. Dobrze, że jesteś, drogi Pamiętniczku. Przynajmniej Tobie mogę się poskarżyć. Gdybym głośniej zaczął narzekać na jakość powietrza w tym mieście, od razu zrobiliby ze mnie lewackiego wegehomoseksualistę chodzącego na pikiety partii Razem.

A ja przecież lubię mięso.


A może by tak zacząć pisać scenariusze do paradokumentów?

Oglądałem ostatnio jeden, wpieprzając dietetyczny kapuśniak. Jakiś fircykowaty chłopaczyna z aparycją młodego Dietera Bohlena z Modern Talking zamiast żelu do włosów wpieprzył sobie na łeb płyn do depilacji. Oczywiście nie zrobił tego świadomie. Koleżanki ze szkoły zemściły się na nim. Nie pamiętam już za co, pewnie za jego pizdowatość. Pomyślałem sobie wtedy:

  1. Wow, istnieje coś takiego jak płyn do depilacji,
  2. a może by tak rzucić wszystko i zacząć pisać scenariusze do seriali paradokumentalnych?

Była już „Szkoła”, był „Szpital” i inne „Malanowskie & partnerzy”. Mój serial nazywałby się „Bezrobocie” i opowiadał o wielu ciekawych historiach, jakie przytrafiły mi się, odkąd jestem bez pracy. Jestem przekonany, że poradziłbym sobie nawet z minimalnym budżetem. W końcu aby opowiedzieć te wszystkie zapierające dech w piersiach historie, potrzebowałbym zaledwie:

  1. jednego aktora,
  2. jednego biurka,
  3. jednego krzesła,
  4. laptopa połączonego z wi-fi.

Obejrzałem cały sezon Westworld

I czuję się zawiedziony. Okazuje się, że ciekawy pomysł + Anthony Hopkins to wciąż za mało, by zrobić fantastyczny serial. Westworld jest dobry. Tylko dobry i aż dobry. To taka kalafiorowa wśród seriali. Niby dobre, niby smakuje, ale koniec końców i tak opierdoliłbyś kebsa.

Co nie znaczy, że w trakcie seansu nie popuściłem cugli wyobraźni (wszak oglądałem ten serial w łóżku, przepalając pościel gorączką 36,8 stopni Celsjusza). Gdy tak leżałem sobie na wpół żywy, zastanawiałem się, co bym właściwie robił, będąc na miejscu gości tego syntetycznego Dzikiego Zachodu. I doszedłem do wniosku, że albo poszukałbym wi-fi, albo przeleżał cały pobyt, czytając książki.

PS. Serdecznie pozdrawienia dla cycków Dolores.


Robię się nostalgiczny

I strasznie irytuje mnie ta słabość. Ostatnio na przykład ściągnąłem sobie emulator gier na Commodore 64. Myślałem, że w ten sposób rozprawię się raz na zawsze z nostalgicznym wspomnieniem pt. „Kiedyś to były gry”. Skończyło się na tym, że rodzina musiała zgłosić moje zaginięcie, a funkcjonariusze znaleźli mnie tydzień później w jakiejś brudnej piwnicy, odwodnionego i wyczerpanego. Długo opierałem się przed zabraniem mnie stamtąd. W końcu jednak osiągnąłem z policjantami kompromis. Obiecałem, że wrócę do domu, jeśli pozwolą mi rozegrać ostatnią (naprawdę ostatnią) partyjkę Bruce’a Lee.


Ludzie mnie przerażają

Zwłaszcza ci, którzy wchodzą na mojego bloga, wpisując w wyszukiwarce takie hasła, jak: „porno mamuśki”, „porno po pięćdziesiątce”, „blog porno” albo „Mateusz Grzesiak”. A sądząc po raportach Google Search Console, jest ich zadziwiająco wielu. Drogi Pamiętniczku, a co jeśli ktoś chce mnie zgwałcić?

Albo gorzej, co jeśli chce mnie wyprowadzić z mojej strefy komfortu?

Smog w Częstochowie

Boję się, drogi Pamiętniczku. Tak bardzo się boję…


Zobacz drugi wpis w pamiętniczku Romana Sidły, a w nim o konkursie Eurowizji 2017.


Liebster Award 2016