Szyszkodnik

Przygody Kubusia Sarmatka: Szyszkodnik

Kubuś Sarmatek (podobieństwo do Kubusia Puchatka całkowicie przypadkowe) to całkiem miły niedźwiadek, który lubi czasem nabzdryngolić się miodem pitnym i obić ryj jakiemuś plebejskiemu Prosiaczkowi. Jak każdy przykładny potomek rodu Lecha większość życia spędził w karczmach i zajazdach, w sporej większości ulokowanych w lasach. Od jakiegoś czasu jednak beztroskie dotąd życie misia Kubusia Sarmatka zostało zagrożone. Wszystko za sprawą pewnego szkodnika, który postanowił wyciąć w pień domy wielu podobnych Kubusiów. Ów szkodnik zwie się Szyszkodnik. Jest groźny. Groźniejszy niż potencjalny wpływ coachingu na mózg przeciętnego człowieka.

Ciężkie jest życie Kubusia Sarmatka

Ciężkie jest życie Kubusia Sarmatka w czasach niepodległościowych dążeń państwa San Escobar, w czasach Polski kościelno-sebixowej, kiedy to trujący smog unosi się niemal nad całym krajem, a brzęczenie pił motorowych słychać o wiele częściej niż kojące świergotanie ptactwa.


Widziałeś już noworoczny komiks Romana Sidły?


Dotąd Kubuś Sarmatek i jego ziomkowie znajdowali się w strefie względnego komfortu. Ale pewne w rzyć chędożone mądre głowy uznały, że ziemie Rzeczpospolitej są tak bogate w drzewa, że trzeba z owej strefy komfortu wyjść i to czym prędzej. A ponieważ Bóg nakazał człowiekowi, ażeby uczynił sobie ziemię poddaną, w ruch poszły piły motorowe, które pracują w tempie tak zastraszającym, że lada moment Kubuś Sarmatek i jego kompania (między innymi żubry z Puszczy Białowieskiej) będą musieli wykształcić sobie płetwy i skrzela, by schować się przed człowiekiem IV RP gdzieś na dnie Bałtyku.

Ach, byłbym zapomniał, że to niemożliwe. Wszak ewolucja to wymysł lewactwa.

Ewolucja – srucja. Kreacjonizm, kurwa!

Szyszkodnik w natarciu

Kubuś Sarmatek to szlachcic, który szanuje polskie wartości. Choć w jego mniemaniu wartości mają wymiar nie tylko abstrakcyjny. Dla Kubusia rodzime wartości to także odpowiednia ilość drzew i zadowalająca jakość wdychanego powietrza. Tymczasem już dzisiaj tzw. „efekt Szyszki” doprowadził do wycinki wielu hektarów drzew. W Puszczy Białowieskiej wycięto już ponad siedem i pół tysiąca sztuk (UNESCO rozważa wykreślenie Puszczy Białowieskiej z listy dziedzictwa).

A to wszystko dopiero początek. Pytanie: co będzie dalej?

Share