Nowy rok 2017

Szczęśliwego nowego roku! Życzenia od Romana na nowy rok 2017!

Szanowni Romanofani, to pierwszy Sylwester z Romanem Sidłą w blogosferze. Trzeba więc zakropić go szczególnie srogo. Dla mnie był to rok pełen wzlotów i upadków, z jednym szczególnie ważnym wzlotem – decyzją o założeniu bloga Romana Sidły. Nowy rok 2017 – niech będzie lepszy.

Życzenia, życzeniunia, życzonka

Czego pragnę Wam życzyć w nadchodzącym 2017 roku? Przede wszystkim zdrowego rozsądku. To coś, czego w minionym roku Polakom brakowało chyba najbardziej. Życzę Wam również jak najmniej zgonów. To coś, czego w 2016 było zdecydowanie w nadmiarze. Oczywiście życzę Wam także, Romanofani, abyście mnożyli się w możliwie jak najbardziej zastraszającym tempie. To coś, czego temu blogowi bardzo potrzeba.

nowy rok 2017

Czego życzę sobie na nowy rok 2017?

Przede wszystkim dużo alkoholu, ażeby znieść szarą codzienność tego łez padołu. Po drugie – wytrwałości tudzież konsekwencji. To cudowne remedium na rozwój niniejszego bloga. Po trzecie – znalezienia pracy. Takiej dobrej, dobrej, która będzie nieść ze sobą tyleż szekli, co osobistej satysfakcji. Po czwarte – niech skończę wreszcie tę przeklętą powieść, którą dłubię nieprzerwanie od trzech lat.

nowy rok 2017

Nowy rok i stara bieda, którą trzeba zatopić w alkoholu

Przynajmniej można skuć się w sylwestrową noc. I w Trzech Króli. I Walentynki. W tłusty czwartek, lany poniedziałek. Święto kobiet, święto mężczyzn, święto niepodległości Demokratycznej Republiki Konga. Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją, Światowy dzień pocałunku. Święto Zmarłych, dzień dobroci dla zwierząt.


Widziałeś już komiks o przygodach Kubusia Sarmatka?


Można skuć się podczas kolejnych marszów KOD-u. Podczas wycinki lasów zarządzonej przez ministra Szyszkę. Podczas świętowania przywrócenia bądź nieprzywrócenia województwa częstochowskiego. Można pić z żalu, radości, zadumy, refleksji.

Okazji będzie sporo. W sumie tyle, co w każdym roku. Grunt, aby je odpowiednio wykorzystać.

Nowy rok 2017

Czy zobaczymy się podczas kolejnej imprezy sylwestrowej?

To się okaże. Póki co, ku mojemu zdziwieniu, nadzwyczaj entuzjastycznie przyjęliście Romana Sidłę. Jeśli ten fakt nie ulegnie zmianie, a słomiany zapał Romana nie zgaśnie szybciej niż zapłonął, to myślę, że kolejnego Sylwestra znów będę mógł napisać równie durną notkę, jak ta.

Mam tylko nadzieję, że grono odbiorców będzie znacznie większe.

Szczęśliwego nowego roku 2017!

Share