Drogi Pamiętniczku [#4]: kiedyś było lepiej

Drogi Pamiętniczku, ostatnimi czasy upodobałem sobie obserwowanie charakterystycznych wzorców zachowań wśród użytkowników social media. Od razu nadmienię, że nie tykam się zachowań o zabarwieniu nacjonalistycznym (od analiz zachowań zwierząt mam takie kanały jak National Geographic i Animal Planet). Tak czy siak, tym razem wziąłem na tapetę ludzi, którzy lubują się w narzekaniu, jakie to mamy chujowe czasy i jak kiedyś było sielankowo. I wiesz co, drogi Pamiętniczku? Całkowicie się z nimi zgadzam. Żeby nie być gołosłownym, wyjaśnię Ci dlaczego kiedyś było lepiej.

Kiedyś było lepiej – wersja „średniowieczna”

Kiedyś to było fajnie. Rozumiecie – średniowiecze, płonące stosy, pandemie dżumy, cholery i innych świństw. Ludzie nie żyli w takim pośpiechu jak dzisiaj, na świecie nie było wegan, feministek i opłacanych przez Sorosa organizacji. Człowiek czuł, że żyje. I to w rzeczywistym świecie, a nie – jak obecnie – w wirtualnym. Spoglądanie jak zarażona „czarną śmiercią” rodzina pluje krwią – wow, to były prawdziwe emocje, prawdziwe ludzkie dramaty. Bo „prawdziwe” to w tym przypadku słowo klucz. Zwłaszcza w kontekście obecnych czasów, gdzie wszystko wokół nas jest syntetyczne: emocje, uczucia, mleko UHT 2%, szczepionki powodujące autyzm, głos Mandaryny, patriotyzm sebiksów spod znaku Polski Walczącej.

W średniowieczu ledwie nieliczni posiadali umiejętność czytania i pisania. Powiesz, drogi Pamiętniczku, że to przerażające, ale ja ci odpowiem: gargantuiczna jest twa pomyłka! Nie ma wszak lepszej tarczy chroniącej przed szerzącą się lewacką propagandą niż niepiśmienność na skalę społeczną. Gdyby nie ten pieprzony Gutenberg i jego ruchome czcionki, gdyby nie demokratyzacja nauki i edukacji postępująca w kolejnych stuleciach, i wreszcie – gdyby nie te internety, w których żalimy się, jak to dzisiaj jest „be”, a kiedyś było „cacy”, wszechobecna dziś lewackość nigdy by nie wyszła poza mokre sny winnych za całe zło świata żydomasonokomunistów.

Średniowiecze było spoko. Faceci nie wciskali się w obcisłe rurki, kobiety miast kilograma tapety miały na twarzy wyłącznie zaschnięte błoto i blizny po najróżniejszych choróbskach. Współczynnik dzietności był nieporównywalnie większy od dzisiejszego. I to nawet pomimo faktu, że co trzecie dziecko umierało podczas porodu (lub w krótkim czasie po nim) z powodu brudu, zabobonów i braku odpowiedniej opieki medycznej.

No i ta religijność!

Gdyby współcześni Europejczycy byli choć w połowie tak oddani doktrynom chrześcijańskim jak ich średniowieczni przodkowe, to my dzisiaj przeprowadzalibyśmy zamachy terrorystyczne, a nie ci wstrętni muzułmanie z pasami szahida kupionymi za socjal.


Kiedyś było lepiej – wersja „bo za komuny…”

Wiesz, drogi Pamiętniczku, za komuny to było lepiej. Ludzie nie byli tacy otyli jak dzisiaj, bo skoro na półkach sklepowych był tylko ocet, to woleli już nic nie wpierdalać. A jak to rozwijało wyobraźnię! Człek otwierał drzwi spiżarni i oczyma wyobraźni zaopatrywał ją w mięso, sery, coca-colę, bimber pędzony gdzieś po stodołach…

Kobiety? Te to dopiero miały Kanadę. Po wielu wiekach bezwzględnego patriarchatu wreszcie mogły poczuć się wystarczająco wyemancypowane i społecznie użyteczne, popierdalając traktorami po polach i łąkach z Klubowym bez filtra między wargami. Mężczyźni z kolei mieli stale tyle pracy, że żaden nie mógł narzekać na bezrobocie. Chuj, że odbudowując powojenną Polskę, wznosili bloki, w których kąty proste dało się znaleźć tylko wtedy, gdy ktoś miał w mieszkaniu swojego prywatnego Krzysztofa Rutkowskiego (pozdro dla kumatych), a mało kto wtedy takiego miał, bo prywatni Krzysztofowie Rutkowscy byli wówczas dostępni wyłącznie na kartki.

kiedyś było lepiej

Za komuny ludzie szanowali się wzajemnie. Na przykład sąsiedzi. Zbierali się gromadnie w jednym mieszkaniu – tam gdzie akurat był telewizor – i wspólnie oglądali przygody największego jebaki PRL-u – porucznika Borewicza. Takie sąsiedzkie seanse budowały przyjacielskie relacje; no chyba, że jakiś jebany Kowalski z zazdrości pisał donosy o tym, że masz na ścianie, drogi Pamiętniczku, portret Jana Pawła II albo zacząłeś dyskusję na temat Katynia.

Srogo.

A jaki wtedy był przekaz medialny! Mocny, dobitny i skuteczny. Do tego stopnia, że TVP Jacka Kurskiego postanowiło odświeżyć wykorzystywane naówczas techniki manipulacyjne i zaadaptować je do realiów IV RP. Wszyscy PRL-owscy dziennikarze byli doskonale przygotowani do zawodu. Władza zapewniała młodym żurnalistom ogrom wolnego czasu na naukę, każąc im stać w kilometrowych kolejkach po srajtaśmę. W kolejkach tych doskonalili nie tylko dziennikarskie pióro, ale i umiejętności interpersonalne („pan tu, kurwa, nie stał, do chuja Wacława”!).


Kiedyś było lepiej, bo w telewizji nie leciało takie łajno jak teraz – zobacz!


Kiedyś było lepiej – wersja „różowe lata 90”

Lata 90 to piękne czasy. Żaden człowiek na Ziemi nie myślał wtedy, by używać ołówków do pisania lub rysowania; wszyscy przewijali nimi kasety magnetofonowe. Ponadto każdy szanujący się Polak dorastający w ostatniej dekadzie drugiego milenium borykał się z bólem szczęki spowodowanym żuciem gumy Turbo. Gumy, która w swoim składzie miała dętkę z Rometa, przetworzone świńskie gówno, skórkę z parówek, olej silnikowy i jebany kryptonit.

kiedyś było lepiej

Kiedy dzisiaj, drogi Pamiętniczku, włączysz telewizor, nie przebijesz się przez rakotwórczy content, którym ogłupiają nas Illuminaci i słudzy Sorosa. W latach 90 treści telewizyjne były ze wszech miar wartościowe. Większość miała charakter edukacyjny, jak na przykład Power Rangers – serial jawnie sprzeciwiający się poprawności politycznej, która dziś dewastuje naszą europejską cywilizację. W Power Rangers jak gościu był czarny, to mógł zostać co najwyżej czarnym wojownikiem. CZARNYM, nie AFROAMERYKAŃSKIM. Nikt się nie oburzał, kiedy jedyna Azjatka w obsadzie była… żółtą wojowniczką. ŻÓŁTĄ! Dziś to wprost nie do pomyślenia!

Dziś dzieciaki przesiadują przed komputerami i tabletami całe dnie, gapiąc się w ekrany niczym studenci historii w kawałek odsłoniętego cycka. Szczeniaki lat 90 miały ciekawsze i znacznie wartościowsze zainteresowania. Na przykład wymienianie się „karteczkami” gromadzonymi w segregatorach.

– Ja tobie dam Bartka Wronę z JUST 5, jak dasz mi w zamian gościówkę z Titanica.

– Ale ta z gościówką jest rzadka!

– To ci dam jeszcze do tego taką fajną z Peterem Andre.

– No dobra.

Prawda, drogi Pamiętniczku, że wartościowa rozrywka?

Ach, no i ten legendarne trzepaki. Dzisiejszym dzieciakom brakuje fantazji, by się na nie wdrapywać. Stoją więc trzepaki na osiedlowych placach, smutne i samotne. Od czasu do czasu ktoś przypomni sobie o nich, kiedy trzeba wytrzepać dywan na Wszystkich Świętych. A przecież nie po to je stworzono!


 

PS. Czekam na komentarze typu: zdjęcie jakiegoś chujowego przedmiotu + podpis: „jeśli to pamiętasz, to znaczy, że miałeś zajebiste dzieciństwo”. Liczę na Waszą kreatywność.

kiedyś było lepiej

Share
  • Hania Zawisza

    Dobre!!!

  • Kamila Aleksandra Pokój

    Popełniłam błąd i przeczytałam to w pracy i musiałam się tłumaczyć, czemu śmieję się jak durna do ekranu 😀 Super wpis 🙂

  • Monika

    Może być 😉
    Żartuję, dobre 🙂

  • oj tam, oj tam… sam pewnie z rozrzewnieniem wspominasz średniowiecze ;). A może napisać taki futurystyczny tekst i zastanowić się, co w naszych czasach jest na wypasie.

    • Roman Sidło

      Oczywiście 500+

  • Anna Żak-Jegła

    Aż czkawki ze śmiechu dostałam 🙂 http://mish-mash-by-anula.blogspot.com/

  • To smutne, że ironizujesz na temat „komuny” i tych wszystkich jej zalet, podczas gdy w porównaniu do jakichkolwiek czasów w naszym kraju (od średniowiecza po czasy dzisiejsze) nigdy i nigdzie nie żyło się lepiej. No, chyba że akurat coś ci odjebało po latach agresywnej, nacjonalistycznej propagandy II RP oraz kilku latach obserwowania konfliktu totalnego, i zamiast budować silne państwo i społeczeństwo wolałeś biegać po lasach, mordować niewinnych oficerów milicji dbających o porządek oraz zarzynać bogu ducha winne białoruskie dzieci. Wtedy faktycznie można byłoby o PRL-u poironizować.

    • Roman Sidło

      XD

  • No przyznam, że tekst Ci się udał ;).
    p.Ale karteczki i trzepaki to Ty szanuj :P.

  • Nie mogę wprost zrozumieć skąd w Tobie podejrzenie, że tak nietuzinkowe i ponadczasowe postacie jak George Soros mogą nas ogłupiać? W ten nasz maksymalnie wyalienowany i zmarginalizowany grajdół nadwiślański niesie tak bezcenny płomyk Europeizmu i nieskrępowanej wolności. Przyznaj się. Kolejny wpis będzie sponsorowany przez producenta biało-czerwonych peleryn z orłem na plecach?

    • Roman Sidło

      Skąd wiedziałeś? Właśnie dogadujemy szczegóły finansowe. Producent chce mi płacić w kaszkietach z „żołnierzami wyklętymi”, ja chcę się zgodzić tylko na płaszcze a’la Jarosław Kaczyński, no i mamy sytuację patową.

      PS. z zapłatą od Sorosa nie było problemu, przelał od razu 🙂

  • Sylwia Antkowicz

    Świetny tekst. Podejrzewam, że za 20-30 lat będziemy mówić „kiedyś to było lepiej” o obecnych czasach.

  • Też z rozrzewnieniem wspominam dawne lata, chociaż mimo wszystko, nie zamieniłabym dzisiejszych czasów na lata 80. czy 90. Ale tekst jest super, powinno być na początku ostrzeżenie: Nie czytaj tego w pracy! lub Możesz opluć monitor! 😀

  • Anna Koronowska

    Hehe 😉 🙂 🙂 Dobre!

  • Daria

    Spłakałam się jak norka <3

    A tak na poważnie już, jak słyszę, że ktoś narzeka na dzisiejsze czasy, jednocześnie bezlitośnie cisnąć po teraźniejszości, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Zwłaszcza, jak się ludzie dzieciaków czepiają. To nie ich wina, że przesiadują przed monitorami całe dnie, to rodzice nie pokazują im bogactwa tego świata…

    • Roman Sidło

      To jest trochę jak z narzekaniem na gimnazja. Sam odnoszę wrażenie, że koncept takiej szkoły nie był zły, a część rodziców narzekała na gimnazja głównie dlatego, że sami nie potrafili radzić sobie z wychowaniem dzieci i przerzucali odpowiedzialność na system edukacji.

  • Karolina Szamotuło-Wilk

    Świetny artykuł – niejednokrotnie wywołał u mnie szeroki uśmiech na twarzy 🙂

  • Ostatnio złapałam się na takim tekście, że dzisiejsi studenci to nie wiedzą, co to znaczy studiować. Kiedyś to się studiowało :)Szybko ugryzłam się w język, ale i uświadomiłam, że już czasy młodości mam za sobą 🙂 Natomiast tekst przeczytałam z przyjemnością, oddaje przebłyski moich myśli, kiedy słyszę te utyskiwania i narzekania na „dzisiejsze czasy”.

  • Katarzyna Berska

    Oj tak, ludzi narzekających na współczesne czasy jest wielu. Najczęściej pamiętają z przeszłości jedynie idealistyczną wizję życia, mimo że nie było im wcale idealnie. Myślę, że to pewnego rodzaju nasza choroba narodowa – wieczne narzekanie – jak nie na dziecko, męża, żonę, panią w sklepie, to na czasy, w których przyszło nam być.

  • Ach, średniowiecze, to były czasy! Aż się łezka w oku kręci.

    Świetny tekst!

  • Ha! Niezłe, ale taka muzyka w latach 90 tych była lepsza (w moich gustach) 🙂

    • Roman Sidło

      Bardzo ogólnie powiedziane.

  • Skoro rzucasz wyzwaniem, to proszę:
    Gimnazjum – Gimby nie znajo.
    A narzekanie na „kiedyś to było lepiej” jest normalnym odruchem „starszych” ludzi – taka trochę zawiść, trochę mechanizm obronny przed nieuchronnymi zmianami. Chyba tylko ci, którzy mieli naprawdę źle, bo przeżyli wojnę ukrywając się przed okupantem w piwnicy nie powtarzają „za moich czasów było lepiej”.

    • Roman Sidło

      Obawiam się, że tacy też chętnie posługują się podobnymi frazesami. Nawet mam w głowie kilka przykładów z najbliższego otoczenia 🙂

      Niemniej to, o czym piszesz, jest bardzo prawdziwe.

  • Tak to prawda było na pewno łatwiej bez świadomości co się dzieje na świecie

  • Roman, oj tak bywalo… Fajnie sie Ciebie czyta, nie moglam sie oprzec pokusie, strzelima Ci 500 lajka na fanpagu. Chyba nie wymienilabym mojego trzepakowego dziecinstwa, na to dzisiejsze beztrzepakowe. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Roman Sidło

      Bardzo dziękuję i czuję się zaszczycony 🙂

  • Średniowiecze było spoko. Faceci nie wciskali się w obcisłe rurki, kobiety miast kilograma tapety miały na twarzy wyłącznie zaschnięte błoto i blizny po najróżniejszych choróbskach.” Ma fejwrit <3 Chciałam walnąć tekstem "ale … to Ty szanuj", ale blogierka mnie ubiegła 😀

  • Karteczki w segregatorach uchowały się do dzisiaj, ale niestety z Hello Kitty i Pokemonami, ale jakiś tam ślad serio jeszcze się tli. No i otworzyłeś mi oczy w temacie żółtej wojowniczki, o jaaaa…faktycznie!
    Mam też jedną uwagę, którą jakiś czas temu przekazał mi ktoś inny, więc powiedzmy, niech płynie w świat dalej, rujnując światopoglądy: „wziąłem na tapetę” zamień na „wziąłem na tapet”. Bo nie chodzi o oklejanie ścian, jak się okazuje, cholera.

    • Roman Sidło

      Ale jak to tak „na tapet”? :O

      • No serio, nie zmyślam! W tym wyrażeniu chodzi o tapet, czyli o stół pokryty suknem, miejsce obrad, a nie tapetowanie ścian. Nie chciałabym spamować linkami – na stronach słownika j. polskiego znajdziesz potwierdzenie, że to nie jest twór mojej wyobraźni 😉

        • Roman Sidło

          Wierzę, wierzę, po prostu pierwszy raz się z tym zetknąłem 🙂

          Tak czy inaczej – wielkie dzięki! 🙂

  • Malwina Z

    hehehe fajny, śmieszny wpis:) uśmiałam się:)

  • PRL-owskie techniki manipulacyjne już dawno prześcignął tefałen 😉 ja lubię tekst: Kiedyś to były czasy. A teraz to nie ma czasów 😀 teraz nie ma nic, jest syf, kiła i mogiła, wiadomo. A kiedyś było pięknie i ptaki śpiewały.
    Można ironizować, ale każdy czas niósł z sobą coś miłego. Teraz jest dobrze, bo nie ma wojny i kto by nie rządził, żyje się nam jednak coraz lepiej. Mam co prawda do tego świata mnóstwo zastrzeżeń, ale wolę się tym światem cieszyć, niż narzekać. Nie wiadomo, jak długo będzie dobrze. Nigdy nic nie wiadomo. Tak, wiem, alert: czarnowidztwo 😀

  • mazi escobar #2137

    wspaniały lajwon