Co leci w telewizji?

Drogi Pamiętniczku [#3]: co leci w telewizji? Łajno!

Drogi Pamiętniczku, w miniony weekend dotarło do mnie, że medium zwane telewizją jest dziś dla mnie bytem bardziej obcym niźli wagina dla Roberta Biedronia (z całym szacunkiem). W ogóle mam ostatnio jakąś fatalną telewizyjną passę. Najpierw przymusowe oglądanie Krajowych Eliminacji do Konkursu Eurowizji, a teraz wielogodzinny TV-seans podczas wizyty u rodziców. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie słyszał swojsko brzmiącego hasła: „weź no pilota, synek/córunia, i sprawdź, proszę ja ciebie, co leci w telewizji”. „Gówno leci” – mógłbym odpowiedzieć dzisiaj. I tak się szczęśliwie składa, że właśnie mam zamiar to zrobić.

Odkopywanie trupów stało się modne nie tylko wśród polityków PiS

Również telewizyjne stacje podchwyciły ten nekrofilski trend. I tak na TVP mamy znów „Sondę”, „Pegaza”, lada moment wrócić ma „Wielka Gra”. TVN ogolił Huberta Urbańskiego i wskrzesił „Milionerów”, Polsat natomiast odkopał trumnę z napisem „Idol”. Toteż na pytanie, co leci w telewizji, można dziś bez wahania odpowiedzieć: żywe trupy (nie mylić z serialem The Walking Dead).

Nie wiem, jak wyglądają trupy ze stajni Jacka Kurskiego, bo TVP bojkotuję gorliwiej niż BOR przepisy ruchu drogowego. Na „Milionerów” akurat nie trafiłem, natomiast miałem nieprzyjemność obejrzeć powtórkę któregoś odcinka nowego-starego „Idola”. Spodziewałem się jakiegoś nagłego ataku nostalgii, w końcu miało się te dwanaście lat, kiedy Alicja Jajecznica wygrywała pierwszą edycję tego show. Ale nostalgii nie było.

Było jeno zażenowanie.

Przez cały odcinek czekałem, aż Janusz Panasewicz zdejmie okulary. Nie wiem, czy wiesz, Drogi Pamiętniczku, ale to jedna z największych zagadek mojego życia: co kryje się za okularami Panasewicza? Diamenty? Pięciozłotówki? Mali kosmici sterujący ciałem z kokpitu wewnątrz czaszki? Zakładam, że ludzkość prędzej skolonizuje wszechświat, niż odkryje tę tajemnicę.

co leci w telewizji?
Jedyny prawilny Idol, a nie jakieś podrabiańce

Ale okej, umówmy się, Drogi Pamiętniczku, że Janusz Panasewicz może uchodzić za jakiś tam autorytet, podobnie jak Pani Zapendowska, która mimo dziewięćdziesięciu lat na karku wciąż czaruje sarkazmem i autodystansem. Ale co w jury robi ten koleś, którego kojarzę wyłącznie ze śpiewania: „idę na plażę, na plażę, idę na plażę, na plażę, idę na plażę, na plażę, idę”? Rozumiem, że Ewa Farna jest potrzebna „Idolowi”, no bo wiadomo – cycki, ale on?

Co dalej? Show o tajnikach poezji z Kupichą w roli eksperta? Film dokumentalny o katastrofach lotniczych w reżyserii Antoniego Macierewicza? Zdrowe odżywianie z Ryszardem Kaliszem? Życie na emigracji według Donalda Tuska? A może serial paradokumentalny traktujący o życiu warszawskiego notariusza, z prezydentem Dudą w roli głównej?

Quo Vadis, Polsacie? Quo Vadis, telewizjo?

Co leci w telewizji? Jak to co? Disco polo

Zadziwiające, jak wiele powstało kanałów, których jedynym celem jest zarzynanie gustu muzycznego przeciętnego Kowalskiego. Z renesansem disco polo jest trochę tak jak z alkoholikiem, który po kilkunastu latach abstynencji znów zaczął chlać na umór, tym razem dwa razy więcej i dwa razy gorsze trunki. Bo o ile disco polo z lat 90 było osobliwie pocieszne i dało się w jakiś tam sposób tolerować, tak te wszystkie Nieciki, Weekendy i inne rakotwórcze czynniki skazałbym najchętniej na wygnanie lub przynajmniej – na obcięcie języków.

Co leci w telewizji?

Jednocześnie wierz mi, Drogi Pamiętniczku, ale istnieje coś gorszego. Znacznie gorszego.

Jebane śląskie disco polo, szlagiery kopalniane, muzyka górnika i inne (nowo)twory tego pokroju. Słyszałem to, Borze Liściasty, słyszałem, i na miłość polsko-islamską przestrzegam: nie powtórzcie mojego błędu!

No dobra, tak naprawdę rzuciłem okiem na „content” TVP

Zwłaszcza ten „informacyjno-opiniotwórczy”. Obejrzałem m.in. jedno wydanie „Panoramy” i jedno „Wiadomości”. Od początku siliłem się na maksymalny obiektywizm. Chciałem poddać ocenie programy informacje TVP, korzystając z wszystkich tych medioznawczych dyrdymałów, jakie wpajano mi na studiach.

I muszę ci wyznać, Drogi Pamiętniczku, że jestem szczerze załamany.

Co leci w telewizji?

Abstrahując od oceny warstwy ideologicznej (na to przyjdzie czas w innych wpisach), tak propagandowej narracji nie widziałem od czasów studenckich. Wtedy to, z racji ówczesnych zainteresowań, postawiłem przed sobą ambitny cel zaznajomienia się z materiałami medialnymi – głównie prasowymi i telewizyjnymi – z czasów głębokiego PRL-u.

Owszem, możesz w odpowiedzi rzucić we mnie „antypolskim” TVN-em, „prożydowską” „Gazetą Wyborczą” albo lewackim „NIE!”. Sęk w tym, że są to prywatne podmioty, a ja w tej chwili mówię o TVP – telewizji POLSKIEJ, telewizji PUBLICZNEJ, telewizji, na którą – teoretycznie – łożyć muszą wszyscy: zwolennicy PiS, Platformy, Kukizów i innych Nowoczesnych, geje, lesbijki, sponsorzy Radia MaRyja, ateiści, wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti…

Powinienem zatem oczekiwać telewizji maksymalnie bezstronnej, uwzględniającej interesy wszystkich Polaków. A co nam ekipa Kurskiego zmajstrowała? PiS-owskie Mein Kampf, rynsztokowe dziennikarstwo, prokościelną paplaninę i bat na heretyków (czyt. wszystkich tych, którzy niekoniecznie aprobują decyzje aktualnie panujących „ludzkich panów”).

Zabawne, że partia rządząca prowadzi szeroko zakrojoną kampanię dezubekizacyjną, jednocześnie przejmując i uwspółcześniając narrację medialną rodem z najgłębszego PRL-u.

Jak to dobrze, Drogi Pamiętniczku…

…że na co dzień telewizja służy mi niemal wyłącznie do oglądania kreskówek, a tego typu seansów zmuszony jestem doświadczać coraz rzadziej.

Co leci w telewizji

Share